Symfonicznie i… kosmicznie

The Symphonic Jean Michel Jarre

Właśnie ukazał się dawno zapowiadany album z symfonicznymi aranżacjami utworów Jeana Michela Jarre'a — „The Symphonic Jean Michel Jarre”. Sam pomysł powstał w głowie producenta muzyki filmowej, Jamesa Fitzpatricka (nb. bliskiego przyjaciela ojca Jeana Michela, Maurice'a Jarre'a). Autorami aranżacji są Nic Raine i Gareth Williams. Praca nad albumem zawierającym 20 kompozycji J.M. Jarre'a zajęła muzykom ponad dwa lata, a w jego tworzeniu wzięło udział przeszło dwustu muzyków i piosenkarzy.

Album został wydany w limitowanej formie pudełkowej zawierającej 2 płyty CD i 1 krążek DVD. Muzyczna zawartość CD i DVD jest identyczna, z tym, że uprzestrzennionemu dźwiękowi na DVD towarzyszą wizualizacje w postaci lekko animowanych obrazów. Animacje są bardzo skromne i w zasadzie ograniczają się do powolnego efektu „zoom”. Jak mogą się Szanowni Czytelnicy domyślać, część tych ilustracji to zdjęcia obiektów astronomicznych. I tak, kompozycjom z suity „Chronologie” towarzyszą obrazy pozostałości po supernowej, galaktyki spiralnej i gwiazd zanurzonych w wielobarwnej mgławicy, „Equinoxe 4” zostało połączone z niebanalnym obrazem zachodu (a może wschodu?) Słońca nad oceanem (morzem?), a temat z „Magnetic Fields” został całkiem sensownie stowarzyszony z materią międzygwiazdową „uczesaną” przez nic innego, jak magnetyczne pola właśnie! Dalej jeszcze kilka sympatycznych obrazów Kosmosu, jednak w tym momencie stop! Nie piszę co, bo właśnie mi przyszło do głowy, żeby wykorzystać je w minikonkursie, który zagości w tym numerze „Uranii” zamiast krzyżówki.

Mgławice magnetycznymi polami czesane...

Mgławice magnetycznymi polami czesa­ne…
Fot. CFHT/Cuillandre

No cóż, dotychczasowej autorce krzyżówek, mojej córce Joannie, zachciało się pójść w ślady rodziców i podjęła studia astronomiczne w Toruniu, przez co nie ma jej „pod ręką”, a te nasze uranijne krzyżowki wymagają szybkiego przygotowania w momencie, gdy już skład zeszytu jest prawie ukończony, coby słowa pomocnicze i hasła ściśle odpowiadały zawartości numeru. Ale co tam! W odwodzie jeszcze druga córka, Julia, została…

Tak więc, zapraszam do zajrzenia na następną stronę i zmierzenia się z wyzwaniem. Dla zagorzałych miłośników obrazów gwieździstego nieba zapewne nie będzie ono trudne.

Wróćmy jednak do muzyki. Napiszę krótko: brzmi świetnie! I niekoniecznie musi to być zaraz dźwięk surround 5.1. Zawartość krążków nawet mnie mile zaskoczyła, bo spodziewałem się — aż wstyd pisać — czegoś miałkiego i banalnego. Niestety, słyszane wcześniej orkiestrowe wersje znanych mi utworów o kosmicznych proweniencjach pozwalały na takie obawy.

Hm… Jeśli kogoś zachęciłem do zakupu „symfonicznego Jarre'a”, to od razu uczciwie ostrzegam — w krajowych sklepach, jak na razie, dostępna jest tylko wersja CD bez DVD.

Ale dla samej muzyki warto…

(Źródło: „Urania — PA” nr 6/2006)