Astronomia w utworach Williama Szekspira

Astronomia w utworach Williama Szekspira

Agnieszka Janiuk

William Szekspir, najwybitniejszy dramaturg i narodowy poeta angielski, żył w latach 1564–1616. Był autorem około 40 sztuk teatralnych, zarówno tragedii, jak i komedii, 154 sonetów oraz innych utworów. W swoich dziełach w niezwykły sposób potrafił połączyć lekkość i humor, nieraz groteskę, czasem makabrę, z poetyką i filozoficzną głębią. Jego dzieła wskazują ponadto na wyjątkowo szeroką wiedzę i znajomość współczesnych autorowi osiągnięć nauki, w tym astronomii.

Rys. 1 Portret Williama Szekspira

Ta ostatnia nie była wprawdzie czymś nadzwyczajnym w wieku XVI, gdy przeciętna wiedza na temat zjawisk zachodzących na niebie była w społeczeństwie dużo większa niż obecnie. Wiązało się to na przykład z powszechnym zastosowaniem astronomii w nawigacji morskiej — dziedzinie bardzo ważnej w epoce wojny z hiszpańską Wielką Armadą. Również samo niebo nocne było w tych czasach dużo lepiej widoczne nawet w centrum Londynu. Z drugiej strony, erudycja Szekspira u niektórych badaczy wzbudzała pewne zastanowienie. Po pierwsze, wątpliwości narosły wokół momentu powstania niektórych dzieł, a po drugie — dotyczyły liczby autorów i samej osoby: Szekspir nie pochodził z arystokracji, lecz był synem rzemieślnika i ukończył jedynie szkołę lokalną w Stratford.

Gdy mówimy o dziełach Szekspira, pierwszym utworem, który od razu przychodzi nam na myśl, jest „Hamlet” i jego nieśmiertelne Być albo nie być… Przesłanie egzystencjalne tego utworu jest ponadczasowe — lecz spójrzmy nań okiem astronoma. Zdaniem niektórych, cały dramat można potraktować jako kosmiczną alegorię.

Wiadomo, że Szekspir korespondował z matematykiem, Thomasem Diggesem, synem optyka i prawdopodobnego twórcy jednej z pierwszych lunet — Leonarda Diggesa. W 1576 r. Thomas Digges opublikował dzieło o orbitach ciał niebieskich, w którym proponuje, że wszechświat jest nieskończony i zawiera nieskończoną liczbę gwiazd podobnych do Słońca. W modelu tym łączy koncepcję heliocentryczną z koncepcją nieograniczonego wszechświata, dającą początek tak zwanej Nowej Astronomii. Digges podziwiał i był zainspirowany postacią Marcellusa Stellatusa, autora poematu „Zodiacus Vitae”, w którym wyrażał on zdumienie ogromem otaczającej nas przestrzeni.

Jedną z pierwszych postaci na scenie „Hamleta” jest Marcellus, obwieszczający istnienie Ducha, który jest jego zdaniem faktem, a nie przywidzeniem. Można powiedzieć, że podobnie astronom musi w swej codziennej pracy uwzględnić dychotomię między tym, co się wydaje (ponieważ to, co widzimy, to tylko obrazy obiektów kosmicznych na dwuwymiarowej sferze niebieskiej), a tym, co jest rzeczywiście, lecz nie podlega bezpośredniemu eksperymentowi.

Rys. 2 Portret Tychona de Brahe. Na ramie portretu wypisane są nazwiska jego przodków

Alegoryczność „Hamleta” może także dotyczyć przedstawienia w tle dramatu historii rewolucji kopernikańskiej. Uzurpujący sobie prawo do tronu król Klaudiusz reprezentuje wówczas Klaudiusza Ptolemeusza, autora obowiązującej przed Kopernikiem koncepcji geocentrycznej. Król Klaudiusz sprzeciwia się wyjazdowi Hamleta na studia do Wittenbergi, która, jak wiadomo, była jednym z pierwszych ośrodków, gdzie zyskała uznanie teoria Kopernika (jej zwolennikiem był Joachim Retyk). Z kolei drugoplanowe postacie dramatu, fałszywi przyjaciele Hamleta — Rosenkrantz i Guildenstern, reprezentują duńskiego astronoma Tychona de Brahe, autora hybrydowego modelu kosmosu, w którym nieruchomą Ziemię obiega Księżyc i Słońce, zaś wokół Słońca krąży pozostałe pięć planet. Imiona tych postaci widnieją wszak wśród wykazu przodków na ramie autoportretu Tychona. Uczony ten, znany ze swego narcyzmu, rozsyłał ów portret wraz z kopią swej księgi.

Rys. 3 Plakat z filmu pt. „Rosenkrantz i Guildenstern nie żyją” (1990, reż. Tom Stoppard). W rolach tytułowych wystąpili Gary Oldman i Tim Roth

Jednak „Hamlet” kończy się tak, że Rosenkrantz i Guildenstern nie żyją, zaś na scenę wkracza Fortynbras, który właśnie powrócił z Polski… Sama sztuka powstała najprawdopodobniej w roku 1601, który był również rokiem śmierci Tychona de Brahe.

Nie wszystkie dzieła Szekspira można jednak traktować jako jednoznacznie opowiadające się za teorią heliocentryczną. Na przykład Makbet w drugim akcie wypowiada słowa zapowiadające grozę mającej nastąpić tragedii, nieuchronnej jak fakt, że stała w swych posadach jest Ziemia. Również w „Wesołych kumoszkach z Windsoru” stałość Ziemi jest w wypowiedzi Forda synonimem sytuacji pewnej, tak samo jak fakt, że Falstaffa można zawsze znaleźć w tym samym miejscu — czyli w karczmie.

Dalej, w kronice historycznej o Królu Janie, ból wyrażany w III akcie przez Konstancję jest porównywalny swym ogromem do ciężkiej Ziemi, zaś w dramacie „Troilus i Kresyda” bohater jest wierny swej wybrance podobnie jak środkowi Ziemia. W tej samej sztuce Ulisses nazywa Słońce tym jasnym planetą (zwróćmy uwagę na polski przekład Leona Ulricha: planeta jest w rodzaju męskim), tym samym zaliczając je do ciał obiegających Ziemię, choć jest wyjątkowo jasne. Również Ulisses, w akcie I dramatu, porównuje godność i mądrość Nestora do osi, na której niebo krąży — metafora ta obrazuje ruch całej sfery niebieskiej wokół nieruchomej Ziemi, która jest oparciem i podporą świata, podobnie jak Nestor dla Hellenów.

Oprócz Ziemi i Słońca częstym symbolem i źródłem metafor u Szekspira jest Księżyc.

Przypisywany był mu wpływ na ludzkie losy, a także związek z przypływami morza, co wyraża w swej wypowiedzi Falstaff w „Henryku IV”: (…) Jak morze prowadzeni jesteśmy przez czystą i szlachetną Panią Lunę, pod opieką której kradniemy (…).

Rys. 4 Tymon z Aten, bohater tytułowy tragedii Szekspira, namalowany przez XIX-wiecznego malarza francuskiego Thomasa Couture

Księżyc uosabia również zmienność ze względu na to, że może pojawiać się w różnych fazach. W „Tymonie z Aten” bohater zmienia się i z bogacza zostaje pustelnikiem, podobnie jak Księżyc, gdyż nie miał już od kogo pożyczać — słońc nie było pożyczać mu zdolnych. Metafora ta odzwierciedla wiedzę autora o tym, że Księżyc świeci światłem odbitym.

Zmienny jest też Otello w swych uczuciach do ukochanej Desdemony, mówiąc: Czyż ja chcę oddać się w jarzmo zazdrości? Jak Księżyc zmiennym być w swych podejrzeniach? Również Julia wzdraga się przed przysięgą Romea na światło Księżyca, gdyż oznaczałoby ono niestałość jego miłości do niej.

Szekspir był zamiłowanym obserwatorem nieba, o czym może świadczyć na przykład następująca kwestia z dramatu „Otello”, w której obywatel opisuje rozpętujący się sztorm: Wichrem szarpana fala z groźną grzywą zda się uderzać w Wielką Niedźwiedzicę i gasi ognie, co stoją na straży Gwiazdy Polarnej.

W scenie tej gwiazdozbiór Wielkiej Niedźwiedzicy widoczny jest nad horyzontem, w który biją fale, zaś ognie stojące na straży gwiazdy polarnej to Beta i Gamma Ursae Minoris.

Oczywiście, Szekspir znał również gwiazdozbiory Pasa Zodiakalnego. Ulisses w akcie II „Troilusa i Cressidy”, mówiąc o zarozumiałym Achillesie, do którego nie należy iść z poselstwem, tylko go zawezwać, nawiązuje do angielskiego przysłowia „nieść węgiel do Newcastle” w odniesieniu do gwiazdozbioru Raka: Tylko by tuczył dumę dość już tłustą. Tylko by węgli przyrzucał Rakowi (…).

Wyrażenie to oznacza wykonywanie czegoś bez sensu, a tutaj odwołuje się do faktu, że Słońce przebywa w Raku w najgorętszym miesiącu lata, którego nie trzeba już dodatkowo ogrzewać.

Dalej, gwiazdozbiory pojawiają się jako określenie kierunków świata, na przykład w nieco zabawnej scenie III w akcie 4 „Titusa Andronicusa”. Strzelanina, którą zorganizował przeciwko samozwańczemu nowemu cesarzowi wódz rzymski Tytus, wraz z przyjaciółmi Marcusem i Publiusem, okazuje się całkowicie bezładna, gdy czytelnik zda sobie sprawę, że strzelcy, zapewne również odurzeni nieco winem, mierzą raz na łono Panny, to znowu na rogi Byka i Barana. Akcja rozgrywa się zapewne zimą, około północy, gdy nad wschodnim horyzontem pojawia się właśnie gwiazdozbiór Panny, zaś Baran znika za horyzontem zachodnim. Dramat ten, zwany w podtytule „Najżałośniejszą tragedią rzymską” i uważany za wstępny szkic do „Makbeta”, jest niezwykle krwawy. Powstał około 1592 r. jako dzieło młodzieńcze 28-letniego wówczas Szekspira. Ten okres w jego twórczości zwany jest przez niektórych „okresem Tarantinowskim”, ze względu na wyjątkowo brutalne sceny krwawych porachunków i okaleczeń, połączone z czarnym humorem.

Komety i meteory były często obserwowanymi zjawiskami na niebie, które w czasach elżbietańskich budziły w ludziach na ogół podziw pomieszany z grozą. W „Henryku IV” (cz. I, akt I, sc. 2), groźne komety (w oryginale „meteors”) określa się jako z jednej ulepione gliny, zgodnie z naszą współczesną wiedzą, że są to okruchy skalne obecne w przestrzeni międzyplanetarnej i pochodzące z odłamków planetoid lub komet. Te ostatnie w czasach Szekspira były uważane za zwiastuny nieszczęścia: w dramacie „Juliusz Cezar” śmierć bohatera tytułowego obwieszcza właśnie widok komety, co zauważa Kalpurnia w scenie 2 II aktu.

Rys. 5 Sierp Księżyca

Jak wspomniałam, astronomia była w powszechnym użyciu w nawigacji, ale także w życiu codziennym — używano na przykład zegarów słonecznych. W akcie II, scenie 7 komedii „Jak wam się podoba” Jakub wyciąga z kieszeni zegarek — występowały również wersje kieszonkowe zegarów słonecznych. Z kolei w nocy często podawano godzinę na podstawie położenia gwiazd, jak na przykład w „Henryku IV” (cz. I., akt II, sc. 1), gdy Wóz Dawidowy (czyli Wielka Niedźwiedzica) znajduje się nad kominem, co oznacza godzinę 4 rano. W części drugiej tego dramatu autor zdradza z kolei znajomość almanachu i położeń planet, mówiąc ustami Księcia Henryka o koniunkcji Saturna i Wenus (akt II, sc. 4). Także we „Śnie nocy letniej” bohaterowie sprawdzają w almanachu, jaka będzie faza Księżyca w dniu ślubu Hipolity z Tezeuszem i planowanej premiery sztuki. Jak wiadomo, przygotowujący to przedstawienie wraz kompanami Pigwa nie grzeszył rozumem, w związku z czym sprawdził tylko, że Księżyc świeci, lecz nie sprawdził fazy. Ostatecznie okazało się, że rolę Księżyca musi zagrać człowiek z latarnią.

Szekspir był pilnym obserwatorem i wiedział, że punkt wschodu Słońca zależy od pory roku. W „Juliuszu Cezarze” (w akcie II, scenie 1) spiskowcy dyskutują o tym, gdzie Słońce pokaże swe pierwsze blaski w dniu planowanego zamachu — czyli w Idy Marcowe. Będzie to miejsce tuż nad Kapitolem, bliżej ku północy, ponieważ dzień będzie już wówczas dłuższy.

Rys. 6 Pierwsza strona dzieła Johannesa Keplera pt. „De Motibus Stellae Martis”

Jak duża była wiedza Szekspira na temat problemów współczesnej mu astronomii, świadczyć może wypowiedź Karola w dramacie „Henryk IV” (cz. I, akt I, scena 2), który wspomina, że Marsa orbita do dziś nieznana, odnosząc się tutaj do niepewnych losów Wojny Stuletniej. Problem z Marsem był zagadnieniem współczesnym Szekspirowi. To właśnie na podstawie obserwacji położeń tej planety, Kepler w 1609 r. opublikował dzieło „De Motibus Stellae Martis” i zaproponował swoje pierwsze prawo. Data powstania samego dramatu „Henryk IV” nie jest znana, jednak powyższa kwestia nasuwa wniosek, że było to przed rokiem 1610, gdyż autor nie był jeszcze świadom odkrycia Keplera, choć słyszał o problemie z Marsem.

W niektórych fragmentach utworów Szekspira możemy doszukać się nie tylko dużej wiedzy naukowej, ale nawet pewnych zdolności profetycznych, a w każdym razie dużej intuicji. We wspomnianej już sztuce „Sen nocy letniej” autor sugeruje, wprawdzie ustami głupca, możliwość umieszczenia człowieka na Księżycu. Dalej, w tym samym utworze (akt IV, sc. 1), Oberon mówi o obiegnięciu całej Ziemi prędzej niż Luny promienie — w czasach, gdy podróżowano okrętami, przewidzenie możliwości okrążenia Ziemi szybciej niż w miesiąc świadczy o dużej wyobraźni. Rekord w tej sztuce pragnął jednak pobić duszek Puk (akt II, scena 1): obiegnie Ziemię w minut czterdzieści. Doprawdy, jest to zastanawiająca zbieżność choćby w odniesieniu do prędkości współczesnego sztucznego satelity.

Rys. 7 Średniowieczna miniatura przedstawiająca Bitwę pod Agincourt (25.10.1415), która była jednym z największych zwycięstw Anglików nad Francuzami podczas wojny stuletniej. O zmiennych kolejach tej wojny opowiada Szekspir w utworze „Henryk IV”

Wreszcie ponadczasowa wiedza Szekspira przejawia się również w tytule jednego z proponowanych we „Śnie nocy letniej” przedstawień, ostatecznie odrzuconego jako nieprzystające do radosnej ceremonii zaślubin. W tytule tym Trzy razy po trzy muzy lamentują nad śmiercią nauki zmarłej ostatnio z nędzy (akt V, sc. 1). Jak widać, niezależnie od epoki nauka borykała się z problemem finansowania, czego autor był świadom.

Co do samego autorstwa i dat powstania wielu dzieł Szekspira, jak już wspomniałam wcześniej, istnieją pewne wątpliwości. Na przykład w Sonecie 98, wątpliwości co do daty jego powstania można próbować wyjaśnić wzmianką o tańcu Saturna ze Słońcem:

Nie byłem z Tobą tej uroczej wiosny
Gdy pyszny kwiecień bogato odziany
Tchnął w ociężałych wigor swój radosny
I Saturnowi kazał iść w padwany.

Nie jest pewne jednak, czy autor miałby tutaj na myśli koniunkcję, czy opozycję planety — wydarzenia odległe od siebie o 11 lat.

Autorstwo zbioru sonetów przypisuje się czasem innemu poecie, Christopherowi Marlowowi (świadczyć może o tym tajemnicza dedykacja Panu W.H.: Henry Wriothesley był patronem Szekspira, zaś lord Thomas Walsingham był opiekunem i przyjacielem Marlowe'a) albo nawet samej królowej Elżbiecie, ze względu na fakt, że sonety są adresowane do młodzieńca. W roku pisania Sonetu 98 królowa musiałaby mieć wprawdzie od 53 do 69 lat, z uwagi na wspomniane wyżej daty koniunkcji i opozycji Saturna, jednak niewątpliwie była osobą pełną radosnego wigoru i sił twórczych.

Dobrym kandydatem na autora dramatów jest z kolei zdaniem niektórych badaczy Edward de Vere, hrabia Oxford. Tutaj mogą świadczyć obecne w wielu utworach odniesienia do wydarzeń astronomicznych, które miały miejsce za życia Oxforda, a dalej brak wzmianek na temat zdarzeń po 1604 r., w tym o odkryciach Galileusza. O tych ostatnich tak obeznany w astronomii autor musiałby być świadomy — astronom Peter Usher w swoich artykułach utrzymuje jednak, że „Hamlet” zawiera wiele zakamuflowanych odniesień do odkryć Galileusza, o czym ze względu na poprawność polityczną nie można było w XVII w. napisać wprost.

O tym, czy Szekspir był zwolennikiem astrologii, trudno przesądzić. W jego czasach większość ludzi, w tym władców, w jakiś sposób kierowała się wskazaniami astrologii. Jednak w wielu miejscach utwory Szekspira świadczą o tym, że był raczej racjonalistą. Kasjusz w „Juliuszu Cezarze” (akt I, sc. 2) mówi na przykład, że wina, mój drogi Brutusie, nie w gwiazdach, ale w nas samych, żeśmy pachołkami — odpowiedzialność za nasze losy ponosimy my osobiście. Podobnie Edmund z „Króla Leara” (w akcie I, scenie 2) twierdzi, że składanie winy za własne nadużycia na Słońce, Księżyc, gwiazdy i planety jest jedynie wygodną wymówką.

Szekspir wydaje się jednak być przekonany, że jakiś wpływ na nasze losy kosmos wywiera, jednak zapewne nie taki, jak to opisuje astrologia. W Sonecie 15 mówi na przykład, że człeka i ziele to samo niebo nagli i hamuje. Możemy tutaj przywołać słowa XIX-wiecznego poety i myśliciela Walta Whitmana, którego w „Boskim Wszechświecie” cytuje Owen Gingerich. Whitman mówi: Wierzę, iż źdźbło trawy nie mniej znaczy niż mozolny trud gwiazd, co dziś można rozumieć tak, że ewolucja i budowa gwiazd może się wydać naukowcom mniej skomplikowana niż budowa DNA trawy.

Na zakończenie chciałabym przywołać również sonet, jeden z najpiękniejszych, jakie znalazłam w zbiorze Szekspira — Sonet 14.

Nie z gwiazd o losu przypadłościach wnoszę
Choć z astronomią własną się zadaję
Ani przewidzieć zdołam ani proszę
O plagi różne, susze, urodzaje
Ani przyszłości nie znam co do chwili
Ani każdemu deszcz czy wiatr sprowadzę
Ani książętom powiem czy zbłądzili
Ani co z mapy niebiosów doradzę
Gdyż z Twoich oczu własne czerpię zdanie
Te właśnie gwiazdy zdają się uważać
Iż prawda z pięknem złączona powstanie
Jeśli potomstwu zechcesz ją przekazać
Albo też straszny los Ci przepowiadam
Tyżeś kres piękna i prawdy zagłada.

Oczywiście, jak zawsze w poezji, sonet ten można interpretować na wiele sposobów. Wydaje mi się, że po pierwsze, astronomia, z którą zadaje się autor, jest nauką a nie narzędziem do przewidywania przyszłości. Z mapy niebiosów nie możemy doradzić nikomu, jak żyć. To, co najważniejsze w życiu człowieka, można zdobyć dzięki poszerzaniu wiedzy i samodzielnemu poznawaniu świata. Czy nie ważniejsze jest jednak iść przez życie we dwoje — z oczu ukochanej osoby odczytamy o wiele więcej niż z gwiazd…

Lecz myślę, że zdaniem Autora, uwieńczeniem i najlepszym sposobem zachowania prawdy i piękna, do których dochodzimy w swym naukowym trudzie, jest przekazanie ich następnym pokoleniom: naszym dzieciom lub uczniom.

Literatura

Epilog

Rada Naukowa CAMK z przyjemnością wysłuchała powyższego wykładu. W ramach nieformalnej dyskusji po wykładzie prof. Marek Abramowicz wygłosił z pamięci Sonet 49, który On osobiście uważa na najpiękniejszy w zbiorze Szekspira. Wnikliwego Czytelnika zachęcamy niniejszym do samodzielnego zapoznania się z tym utworem.

Rys. 8 Autorka artykułu wraz z przedstawicielami Rady Naukowej CAMK. Od lewej: prof. Michał Różyczka, prof. Marek Abramowicz, prof. Michał Hanasz, prof. Marek Sikora, prof. Paweł Haensel, prof. Wojciech Dziembowski, prof. Bożena Czerny, prof. Bronisław Rudak.

Fot. Stanisław Bajtlik