Sonda MESSENGER zakończyła misję rozbijając się o Merkurego

Zespół kontroli lotu amerykańskiej sondy MESSENGER potwierdził, że sonda rozbiła się o powierzchnię Merkurego. Był to zaplanowany koniec misji trwającej prawie 11 lat, w tym 4 lata fazy orbitalnej.

28 kwietnia wykonano ostatni z siedmiu manewrów korekcyjnych, dzięki którym naukowcy mieli jeszcze trochę więcej czasu na użytkowanie sondy. Jednak wobec wyczerpania się zapasów paliwa sonda nie mogła już podwyższyć swojej orbity, ani jej dłużej korygować, co w efekcie zakończyło się uderzeniem w Merkurego z prędkością 14 tysięcy kilometrów na godzinę. Na powierzchni planety powstał krater o średnicy około 16 metrów. Przyszłe misje do Merkurego, takie jak np. planowana europejsko-japońska misja BepiColombo, być może sfotografują ten krater.

Upadek na Merkurego nastąpił 30 kwietnia 2015 r. o godzinie 21:26 polskiego czasu. Potwierdzenie rozbicia sondy uzyskano w kilkanaście minut po przewidywanym momencie uderzenia, gdy anteny sieci Deep Space Network (DSN) w Goldstone Kalifornii nie zarejestrowała sygnału, który sonda MESSENGER By nadała, gdyby przetrwała i wyłoniła się zza tarczy Merkurego.

Sondę wystrzelono z Ziemi 3 sierpnia 2004 roku. Na orbitę wokół Merkurego dotarła 18 marca 2011 r. Założone cele naukowe misji wypełniono do marca 2012 ,ale potem dwukrotnie zdecydowano o przedłużeniu projektu. Pod koniec swojej służby sonda prowadziła badania na bardzo niskiej orbicie nad powierzchnią planety. W ciągu ostatniego miesiąca sonda przelatywała zaledwie od 5 do 35 kilometrów nad powierzchnią.

Mimo zakończenia misji, zebrane dane nadal będą analizowane przez naukowców i będą przydatne przez kolejne lata, a nawet dekady.

Więcej informacji:

Źródło: NASA

Na zdjęciu:
Ostanie zdjęcie powierzchni Merkurego przesłane 30 kwietnia 2015 r. przez sondę MESSENGER. Obszar na zdjęciu ma bok o długości około 1 km, a rozdzielczość wynosi 2,1 metra na piksel.  Źródło: NASA/Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory/Carnegie Institution of Washington