Przejdź do treści

Inaczej spełnione Marzenie. Łuna 1

 

Sonda księżycowa Łuna 1. Źródło: archiwum RIA Novosti / Wikimedia Commons

Sonda księżycowa Łuna 1. Źródło: Archiwum RIA Novosti / Wikimedia Commons

 

Po udanym starcie pierwszego sztucznego satelity Ziemi, Sputnika 1 w 1957 roku, uwaga Związku Radzieckiego w zakresie eksploracji przestrzeni kosmicznej skierowała się na ziemskiego satelitę naturalnego – Księżyc. Już 20 marca 1958 roku pomysł wysłania kosmicznych statków badawczych na Srebrny Glob został przedstawiony premierowi ZSRR Nikicie Chruszczowowi, – ten, aprobując go, wydał oficjalny dekret Kraju Rad, którego tytuł w wolnym tłumaczeniu brzmi „O pracach nad automatycznymi sondami księżycowymi i trzystopniowych rakietach nośnych dla nich”. Pracę nad nowymi wehikułami powierzono m. in. Siergiejowi Koroliowowi i Walentynowi Głuszce.

 

Wybuchowe początki

Postępy robiono bardzo szybko. 2 września tego samego roku pojawił się zwiastujący rychły start pierwszych księżycowych rakiet dekret „O starcie automatycznych sond księżycowych – listopad”… Równo trzy tygodnie później wyrzutnię na kosmodromie Bajkonur opuściła pierwsza rakieta typu Łuna 8K72, dźwigająca pierwszy statek kosmiczny typu E-1, o numerze seryjnym 1 (indeks COSPAR: F580923A). Niestety, start zakończył się niepowodzeniem – 92 sekundy po starcie rakieta rozpadła się na skutek wystąpienia wzdłużnego rezonansu mechanicznego. Biura konstrukcyjne Koroliowa i Głuszki zaczęły dosyć zjadliwą dyskusję nad tym, jak rozwiązać ten problem… Jak się niedługo później okazało, dyskusja ta przyniosła początkowo niewielkie efekty; kolejny start rakiety z sondą typu E-1 na pokładzie (11 października 1958 r., indeks COSPAR: F581011A) również nie udał się z powodu wystąpienia dokładnie takiej samej awarii (tym razem 104 sekundy po starcie).

 

Gdy wreszcie Koroliow i Głuszko uporali się z nadmiernymi drganiami rakiety, na horyzoncie pojawił się kolejny problem. W czasie kolejnego startu, 4 grudnia tego samego roku, 245 sekund po starcie z Bajkonuru (indeks COSPAR: F581204A), w środkowym członie rakiety z powodu zepsucia się systemu smarowania przestała funkcjonować pompa nadtlenku wodoru, całkowicie wyłączając środkowy silnik…

 

Łuna i wielkie bum

Determinacja Związku Radzieckiego w wysłaniu sondy na Księżyc była jednak ogromna. Już 2 stycznia 1959 roku podjęto następną próbę wystrzelenia poza ziemską orbitę automatycznego statku kosmicznego – tym razem rakieta Łuna 8K72 bez problemów dała sobie radę z opuszczeniem Ziemi, wioząc na swoim pokładzie czwarty już statek kosmiczny typu E-1 – gdy tylko potwierdzono, że wszystko przebiegło zgodnie z planem, statek ten został oficjalnie ochrzczony jako Łuna 1 (indeks COSPAR: 1959-012A) – gdzieniegdzie nazywany był również jako Mieczta (po rosyjsku Marzenie) lub Łunnik 1.

 

Po osiągnięciu II prędkości kosmicznej, umożliwiającej opuszczenie ziemskiej orbity (po raz pierwszy obiekt stworzony przez człowieka osiągnął taką prędkość!), podobna do aluminiowej kuli (o średnicy 900 mm) ze sterczącymi, tyczkowatymi antenami Łuna 1 oddzieliła się od trzeciego członu rakiety i rozpoczęła samodzielny lot. Trzeci człon rakiety, wykorzystany do nadania statkowi odpowiedniej prędkości, podróżował tuż za nim z przesunięciem czasowym wynoszącym około pół godziny. Ale jak na złość – wykryto, że układ kontroli lotu nie zadziałał poprawnie; Łuna 1 została pozbawiona możliwości wykonania swojego końcowego celu, jakim była… Efektowna katastrofa na powierzchni Księżyca – statek miał rozbić się o jego powierzchnię, zaś śladem po nim miały pozostać rozrzucone wszędzie naokoło metalowe pięciokąty (podróżujące na pokładzie sondy w formie niedużej kuli) z godłem ZSRR i napisami „Styczeń 1959 Styczeń” oraz „Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich”.

 

Wokół Słońca

Łuna 1 w swojej drodze na „Księcia Nocy” wykonała wiele prostych acz interesujących eksperymentów – zbadała ziemskie pasy radiacyjne, wykryła brak księżycowego pola magnetycznego i fakt istnienia w przestrzeni kosmicznej strumieni wiatru słonecznego. Ponadto 3 stycznia, w odległości 113 tysięcy kilometrów od Ziemi sonda wypuściła ze specjalnego zbiornika chmurę sodu, która, świecąc pomarańczowym blaskiem, pozwalała astronomom określić położenie statku na niebie (chmura miała jasność ok. 6 magnitudo; umożliwiła ona ponadto obserwację zachowania się gazu w przestrzeni kosmicznej). Łuna 1 minęła Księżyc 4 stycznia 1959 roku w odległości 5995 kilometrów, po 34 godzinach lotu; jej baterie działały jeszcze przez 1 dzień – później telegraficzne sygnały przekazujące dane z sondy umilkły. Ona sama wciąż leciała dalej, uzyskując w końcu heliocentryczną, położoną „między Ziemią a Marsem” orbitę o okresie obiegu ok. 450 dni, mimośrodzie 0,14767 i nachyleniu 0,01 stopnia (kto wie, może kiedyś ktoś zdoła wypatrzeć ją z Ziemi?...). Mimo, że nie wykonała zaplanowanego spektakularnego unicestwienia na powierzchni Srebrnego Globu, Związek Radziecki uznał misję za wielki sukces, z dumą podając informację o umieszczeniu w Kosmosie pierwszego sztucznego słonecznego satelity, będącego jednocześnie pierwszym zbudowanym przez człowieka obiektem, który osiągnął II prędkość kosmiczną. Księżycowa przygoda rozpoczęła się na dobre.

 

Tomasz A. Miś