Przejdź do treści
Popularyzacja nauki to trudny temat, szczególnie finansowo. Nawet jeśli pracuje się w instytucji, która się tym zajmuje bezpośrednio i niejako statutowo, to i tak kokosów się na tym raczej nie zarabia. Wielu popularyzatorów zarabia na życie w innej branży, chociażby jako pracownik naukowy na uczelni, ale może to być branża zupełnie dowolna, niezwiązana z astronomią, czy ogólnie nauką lub edukacją, a popularyzacja wtedy jest zajęciem dodatkowym, hobbystycznym i społecznym. Jaka jest motywacja dla tych działań, skoro nie ma z nich bezpośrednich korzyści, a inwestuje się swój czas, a czasem i własne środki? Wydaje mi się, że większość osób po prostu zajmuje się tym, bo to lubi. Astronomia jest ich pasją i lubią się nią dzielić z innymi.

W jaki sposób pomóc popularyzatorowi i upewnić go, że jego działania mają sens? Można go docenić, na przykład przyznać nagrodę. Od 2005 roku organizowany jest konkurs Popularyzator Nauki, w ramach którego serwis Nauka w Polsce Polskiej Agencji Prasowej oraz Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego nagradzają wyróżniających się popularyzatorów wiedzy. Mogą to być zarówno osoby indywidualne, jak i instytucje czy organizacje. W historii konkursu było już kilka „astronomicznych” nagród.  Najnowszą, za rok 2013, jest nagroda specjalna za całokształt, którą otrzymał ks. prof. Michał Heller, autor kilkudziesięciu książek o kosmologii, fizyce i filozofii przyrody. W konkursie roku 2012 laureatem został dr hab. Lech Mankiewicz, w roku 2007 dr Stanisław Bajtlik, a w 2006 wyróżnienie otrzymał portal Astronomia.pl. Mamy nadzieję, że ministerstwo nadal będzie konkurs prowadzić. To ważna inicjatywa dla środowiska popularyzacji nauki w Polsce. Przy okazji apel do Czytelników – znacie kogoś, kto zasługuje na wyróżnienie? Warto go zgłosić w kolejnej edycji. Z różnych miejscowości, także spoza Warszawy i innych dużych miast.

Swoją nagrodę za popularyzację przyznaje też co dwa lata Polskie Towarzystwo Astronomiczne. Jest to Medal im. Włodzimierza Zonna „Za popularyzację wiedzy o Wszechświecie”. Laureatów było do tej pory osiemnastu.

Popularyzacja nauki może dać też nagrodę w prawdziwie kosmicznym wymiarze. Można zyskać własną planetoidę! Wcale nie żartuję. Najnowszy przypadek jest całkiem niedawny, bo z 16 stycznia 2014 r. Wtedy to Międzynarodowa Unia Astronomiczna ogłosiła nadanie nazwy planetoidzie (376574) Michalkusiak. Michał Kusiak jest współpracownikiem Uranii oraz studentem Uniwersytetu Jagiellońskiego. W uzasadnieniu decyzji wyraźnie wskazano, że jest to w uznaniu m.in. wkładu Michała w popularyzację astronomii w Polsce. Jest też planetoida (14382) Woszczyk, którą mógł poszczycić się ś.p. prof. Andrzej Woszczyk, poprzedni redaktor naczelny pisma. Znajdziemy również planetoidę (30) Urania, ale to już czysta zbieżność nazw, w końcu to imię muzy astronomii. W każdym razie drodzy Czytelnicy, z tego wynika jasny wniosek – warto pisać do Uranii! Swoją drogą w ostatnich latach trochę naszych, polskich planetoid pojawiło się w kosmosie, jak (279377) Lechmankiewicz, (296987) Piotrflin, (315166) Pawelmaksym. Może warto będzie kiedyś podsumować temat i wymienić wszystkich astronomicznie nagrodzonych.

Na koniec mam małą podpowiedź dla popularyzatorów: rok 2015 będzie Międzynarodowym Rokiem Światła, a to można wykorzystać w upowszechnianiu astronomii!


Krzysztof Czart

Przejdź do spisu treści "Uranii" nr 1/2014