Przejdź do treści

Kometa SWAN: Czy już niedługo ją zobaczymy?

Kometa SWAN (apod.pl)

Kometa SWAN ma rozległy, zielonkawo-błękitny warkocz jonowy, zbudowany jest ze zjonizowanego gazu wydobywającego się z jej jądra, któremu energii dostarcza podczas jej poruszania się w pobliżu Słońca słoneczne promieniowanie ultrafioletowe. Struktura warkocza jonowego wydaje się oddalać od Słońca.

Niebieski kolor warkocza zdominowany jest przez cząsteczki tlenku węgla, a za barwę zieloną odpowiada z dużym prawdopodobieństwem niewielka domieszka molekuł węgla. Czy kometa SWAN - poza swym pięknem - jest jednak na jakiś inny sposób wyjątkowa? Na pewno o tyle, że z dużym prawdopodobieństwem porusza się po otwartej orbicie, co oznacza, że po obecnym przelocie w pobliżu Słońca oddali się od nas i już raczej nigdy więcej nie powróci (raczej, gdyż pojawiają się też i głosy, że jest to nie parabola czy hiperbola, a bardzo wydłużona elipsa). Nie jest ona kometą okresową jak na przykład słynna kometa Halleya, która powraca w pobliże Ziemi co około 76 lat.

Kometa SWAN wykazuje też niespodziewanie dużą aktywność. Aktywność kometarna wiąże się z sublimacją (odparowywaniem) materiału lodowego z powierzchni komy. Każda kometa staje się bardziej aktywna po zbliżeniu się do Słońca, ale w tym przypadku proces ten jest wyraźny. To jednak ten sam proces, który może odpowiadać za rozpad komety - o czym już za chwilę.

Z drugiej strony znamy już tysiące komet należących do Układu Słonecznego. Dziś prawdziwie niezwykle i wyjątkowe są intensywnie poszukiwane i obserwowane komety (oraz planetoidy) pozasłonczne, takie jak kometa Borisov, którą badają m.in. astronomowie z Uniwersytetu Jagiellońskiego, czy słynny obiekt 1I/ʻOumuamua.

Kometa SWAN na razie świeci tylko na niebie południowym. Dla szerokości geograficznych Polski będzie możliwa do obserwacji dopiero w drugiej połowie maja, i początkowo będzie widoczna tylko na niebie porannym, przed świtem. Ale uwaga! SWAN właśnie zbliża się do Słońca, co oznacza, że równie dobrze praktycznie w każdej chwili może też rozpaść się na kawałki na skutek  ciepła, tak jak stało się to niedawno z kometą C/2019 Y4 ATLAS (w prostym modelu komety to kule skalno-lodowe, które pod wpływem ciepła Słońca parują, rozwijając wówczas charakerystyczne warkocze).

Jeśli tak się stanie, komety SWAN możemy już więcej nie zobaczyć. Są już teraz pewne przesłanki mogące świadczyć o tym, że jasność komety nie rośnie tak szybko, jak powinna.

Ale nawet i w takim przypadku wciąż warto spoglądać w wiosenne niebo nad Polską. Najciekawszym obiektem majowego nieba będzie bardzo jasna, widoczna gołym okiem tuż po zachodzie Słońca nad południowo-zachodnim horyzontem planeta Wenus. Nie można jej przeoczyć – wygląda niczym badzo jasna, świecąca spokojnym światłem, nie migająca gwiazda. Oglądana przez lunetę lub lornetkę jawić się będzie w postaci coraz węższego sierpa, co wiąże się z częściowym tylko oświetleniem jej tarczy przez Słońce. Wenus okrąża Słońce w odleglości bliższej niż Ziemia, dzięki czemu w ciągu roku możemy podziwiać jej różne fazy, podobne do faz Księżyca. Warto obserwować Wenus właśnie teraz, gdyż w kolejnych tygodniach będzie pojawiała się już coraz niżej na wieczornym niebie, a z końcem maja skryje się zupełnie w promieniach zachodzącego Słońca. Na niebo – tym razem nie wieczorne, a poranne – wróci wprawdzie już w drugiej połowie czerwca, ale nie będzie wówczas tak atrakcyjna do obserwacji jak teraz. Podobnie jasna stanie się dopiero w grudniu 2021 roku.

Po północy coraz wcześniej zaczynają też już teraz wschodzić inne planety -  Jowisz, Saturn i czerwonawy Mars. Można je teraz dostrzec dopiero w drugiej połowie nocy (obecnie Jowisz i Saturn widoczne są na niebie już nad samym ranem). Z kolei już 7 maja najsilniej promieniują Akwarydy –  meteory, których radiant znajduje się w gwiazdozbiorze Wodnika. Szacuje się, że w tym roku ich średnia liczebność może wynieść nawet 30 meteorów na godzinę.

 

Czytaj więcej:

 


Źródło: APOD.pl/OA UJ

Opracowanie: Elżbieta Kuligowska

Na zdjęciu: Kometa SWAN sfotografowana na ciemnym tle nieba ponad Namibią w połowie kwietnia. Źródło: Gerald Rhemann/NASA.