Przejdź do treści

Lot na Marsa w jedną stronę, życie prywatne i co dalej z pracą w ESA

Konferencja prasowa w Toruniu ze Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim

 

Prezentujemy zapis konferencji prasowej z 20 listopada 2025 roku, w której wziął udział astronauta Sławosz Uznański-Wiśniewski, podczas swojej wizyty na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Pytania zadawali dziennikarze z różnych redakcji (w tym dwa pytania z Uranii), zebraliśmy je razem.

 

Sławosz Uznański-Wiśniewski (z mikrofonem) podczas konferencji prasowej w Toruniu w dniu 20.11.2025 r. Źródło: Fot.: Andrzej Romański / UMK.

 

Trzy w jednym: przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. Mówił pan o przeszłości, czyli o wyprawach na żagle, wyprawach w góry. Ale czy było w niej też miejsce na science-fiction w postaci filmu lub literatury? Teraźniejszość. Jak pana zmieniła wyprawa w kosmos? I trzecia rzecz, czyli przyszłość. Gdyby razem z żoną dostał pan propozycję lotu na Marsa, ale byłby to lot w jedną stronę. Czy by pan poleciał? 

 

Zacznę od tej przeszłości. Czy towarzyszyła mi literatura science-fiction? Nie tak bardzo. Byłem zawsze bardzo chętny eksploracji, podróżowania, chodzenia po górach, żeglowania. Ta część po prostu do mnie przemawiała. Myślę, że ta część mojego charakteru również w pewnym momencie wypchnęła mnie ponad atmosferę ziemską na Międzynarodową Stację Kosmiczną. 

 

Jeżeli chodzi o teraźniejszość, na pewno misja zmieniła pewne moje postrzeganie. Wydaje mi się, że z perspektywy kosmicznej nabiera się trochę dystansu do pewnych aspektów życia. Mam nadzieję, że uda mi się również podzielić tą moją historią jak najlepiej tutaj ze ze studentami, władzami uczelni, ale jak najszerzej w Polsce, to myślę, że mam dosyć unikalną część wiedzy, którą miałem taki ogromny przywilej, żeby posiąść dzięki polskiej misji kosmicznej, ale również dzięki mojej karierze naukowej i staram się tą wiedzą jak najszerzej podzielić. Po to, żeby nie tylko inspirować, ale tak naprawdę pokazywać, w jaki sposób i które ścieżki kariery, ścieżki naukowe, technologiczne są interesujące i mam nadzieję, że uda mi się zainspirować kilka osób. A jeżeli tak, to już będzie moje duże zwycięstwo. Jeżeli kilka studentów później będzie podążać tymi moimi krokami, inwestować w siebie i w naukę. 

 

Żebym poleciał na Marsa, w jedną stronę… W jedną stronę na pewno nie. Na pewno bym pracował raczej nad taką propozycją, nad technologią po to, żeby było możliwe polecieć zdecydowanie w dwie strony.

 

Mars wydaje mi się bardzo odległym celem. Raczej wszyscy patrzymy w stronę Księżyca w tym momencie z misjami Artemis. Natomiast mam nadzieję, że my jako ludzkość rzeczywiście taką podróż na Marsa będziemy przygotowywać, planować, a w pewnym momencie mam nadzieję, że wykonać. Pewnie raczej będę ze strony obserwatora, chociaż kto wie. 

 

Jeszcze raz dziękuję za wywiad do Uranii, wspaniały, krótko po lądowaniu. Ale patrząc na to co teraz robisz, jestem przerażony jak na swoje barki dźwigać to brzemię bycia osobą publiczną, krzewiącą kulturę naukową w całej Polsce. Chciałem się zapytać, jak w tej sytuacji wygląda twoje życie prywatne? Czy masz na nie czas? 

 

Cieszę się, że możemy zobaczyć się tutaj bezpośrednio. Bardzo dziękuję za wywiad dla Uranii. Bardzo dobrze się bawiłem. Ja wtedy byłem w Kolonii, w Niemczech, w Centrum Kształcenia Astronautów. To jedna z siedzib Europejskiej Agencji Kosmicznej w Europie i rozmawialiśmy zdalnie.

 

Dziękuję za pytanie. Staram się wypełnić tę rolę, biorę ją z dużą odpowiedzialnością. Staram się podzielić swoją wiedzą, staram się rozmawiać jak najszerzej. A życie prywatne ostatnio jest zdecydowanie w dużo mniejszym zakresie, szczególnie teraz, w porównaniu do tego, co było przed misją. Ale wydaje mi się, że to jest ta część mojej roli, odpowiedzialności dzisiaj, za inwestycje i trochę krzewienie nauki technologii. Mam nadzieję, że ten mój spędzony czas i ta inwestycja będzie okaże się inwestycją w naszą przyszłość, nową generację naukowców, inżynierów, ludzi nauki. I wierzę, że to jest dobrze zainwestowany czas.

 

Jak wiemy, życie jest bardzo nieoczekiwane i chciałybyśmy wrócić pytaniem do pana misji. Czy właśnie przygotowując się do misji, między innymi w stanie nieważkości, był pan przygotowany na różne okoliczności. Co się wydarzyło tam w kosmosie, na co pan nie był w stanie się przygotować tu na Ziemi?

 

Mogę powiedzieć, że astronauta trenuje różne aspekty misji w różnych miejscach na świecie, w różnego rodzaju miejscach testowych. Miałem okazję szkolić się w lotach parabolicznych, gdzie rzeczywiście stanu nieważkości można doświadczyć na dwadzieścia kilka sekund na kilkadziesiąt paraboli. To jedno takie szkolenie. Miałem okazję być w wirówkach, w makietach stacji kosmicznej, trenować w basenie, w symulatorach różnego rodzaju, czy kapsuły Dragon czy elementów stacji kosmicznej. Miałem okazję szkolić się nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale i w Europie, w Japonii. 

 

Natomiast jednak bycie na stacji kosmicznej wygląda troszeczkę inaczej. Te wszystkie elementy szkolenia trzeba złożyć w jedną misję, poradzić sobie z tymi wszystkimi elementami w jednym momencie. I to mnie zaskoczyło chyba najbardziej. Pomimo tego, że czułem się przygotowany, wiedziałem, jak będzie wyglądała misja kosmiczna, przynajmniej teoretycznie, to jednak poczuć ten moment i być obecny w tym momencie jednocześnie z ogromnymi zmianami fizjologicznymi ciała ludzkiego stanu nieważkości, ogromną ilością informacji, nadal mimo wszystko do przyswojenia w nowych warunkach. Jest to zdecydowanie ogromnym wyzwaniem i każdego dnia stawałem się lepszy. Pierwszego dnia musiałem skupić się przede wszystkim na minimalnej ilości informacji, która pozwalała mi osiągnąć cele i każdego dnia to moja percepcja troszeczkę się zwiększała, trochę rosła. Byłem w stanie pod koniec już nie tylko realizować swoje eksperymenty, ale być świadomym całej sytuacji na stacji kosmicznej, jakie zadania wykonywał każdy z astronautów, po to ewentualnie, żeby te zadania móc koordynować. To jest naturalna ścieżka rozwoju również na stacji kosmicznej. A to, co mnie zaskoczyło, to złożenie tych wszystkich elementów w jedną misję. To jest dużo trudniejsze, niż nam się wydaje.

 

Kończyłem Uniwersytet Mikołaja Kopernika, a w podtoruńskich Piwnicach jest obserwatorium astronomiczne z wieloletnią tradycją. Chciałbym pana zapytać, jak pan ocenia wkład i rolę takich ośrodków, jak to właśnie w Piwnicach pod Toruniem?

 

Nie miałem okazji być w ośrodku, gdzie jest piękny radioteleskop. Byłem w planetarium w Toruniu. Podczas tej wizyty już mi się nie uda, ale będziemy musieli zaplanować kolejną. Ja doceniam znaczenie takich ośrodków. Uważam, że znaczenie ośrodków naukowych jest kluczowe dla rozwoju kraju, dla rozwoju nauki. Kluczowe dla instalacji i realizowania nie tylko marzeń zawodowych, ale tak naprawdę ścieżki zawodowej i naukowców, i technologów. 

 

Uważam, że takie inwestycje są niesamowicie ważne i ja sam zawodowo dorastałem w jednym z największych ośrodków naukowych Europy. W CERN-ie, w Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych, budując technologia laserową. Pracowałem w Komisji Europejskiej, oceniając technologie europejskie, w które Europa powinna zainwestować, testować, żeby liczyć się w globalnej konkurencji.

 

Teraz pracuję w Europejskiej Agencji Kosmicznej, która ma placówki przede wszystkim w Europie Zachodniej, w wielu różnych krajach i mam nadzieję, że te placówki w przyszłości będziemy oglądać nie tylko w krajach Europy Zachodniej, ale przede wszystkim u nas w Polsce, żeby zatrzymać nasz najlepszy talent, najlepszych naukowców, najlepszych technologów do budowania naszej technologii tutaj w Polsce, naszej autonomii, naszej nauki, która tak naprawdę rozszerza horyzonty. Mam nadzieję, że najbliższe lata będą w stanie doprowadzić do tego, że takich jednostek będziemy mieli dużo więcej, z zabezpieczonym długoterminowym finansowaniem i jednocześnie pięknymi karierami zawodowymi dla polskich naukowców.

 

Chciałem trochę nawiązać do pytania kolegi. UMK dołączyło do międzynarodowego programu związanego z tym, że będzie poszukiwane życie w kosmosie. I chciałem pana zapytać jako naocznego świadka. Jak pan uważa, czy jest szansa, że życie w kosmosie kiedyś znajdziemy?

 

To jest bardzo ciekawe pytanie. Ja nie wiem, czy jestem wykwalifikowany, szczególnie nie w tej dziedzinie, żeby zdecydowanie na to pytanie odpowiedzieć. Po pierwsze, oczywiście szukamy życia w naszym Układzie Słonecznym, jak również szukamy planet, które byłyby w tej strefie, którą po angielsku nazywamy „habitable zone”, czyli w tej zielonej sferze, która mogłaby pozwolić na rozwinięcie życia. 

 

Dla mnie niesamowitą dziedziną nauki jest odkrywanie coraz to kolejnych egzoplanet, gdzie sama dziedzina nauki ma troszeczkę ponad 30 lat. Dzisiaj znamy ich ponad 6000, wydaje mi się, że tyle. Nie mogę się doczekać w ogóle rozwoju dziedziny nauki planet tak niesamowicie odległych, których nigdy bezpośrednio nie zobaczymy. A jednak mimo wszystko w tym sygnale optycznym jesteśmy w stanie nie tylko je zobaczyć, ale również zmierzyć ich masę, jak często orbitują wokół swojego słońca, jaka mogłaby być temperatura na powierzchni, jaki mogłaby być może być skład atmosfery.

 

Dla mnie to jest niesamowita dziedzina nauki i jednocześnie przyrządów, które budujemy po to, żeby poznać Wszechświat coraz lepiej. Czy znajdziemy kolejne życie we Wszechświecie? Tego nie wiem. Natomiast będę na pewno bardzo blisko śledził kolejne publikacje naukowe i badania naukowe w tym zakresie. 

 

Co prawda moment wyniesienia polskich satelitów wojskowych został przesunięty o kilka dni, nasze emocje też na chwilę się ostudziły. Natomiast proszę odpowiedzieć, jakie ma znaczenie, jakie mają znaczenie takie własne zdolności wojskowe w kosmosie i czy to wydarzenie to jakaś dobra przesłanka na współpracę takich projektów, zarówno cywilnych, prywatnych, jak i wojskowych.

 

Rzeczywiście, start dopiero za sześć dni. Tak to jest w lotach kosmicznych. Jak państwo pewnie pamiętają, też się przesuwaliśmy wiele razy z powodu wielu różnego rodzaju problemów do rozwiązania. I to jest naturalna część misji kosmicznej. Nadal będę czekał na Transporter-15 dlatego że jest tam kilka polskich akcentów, nie tylko jeden polski satelita wojskowy, ale też inne satelity, satelity gwiazdowe. No i zobaczymy, kiedy wystartują. 

 

Myślę, że dzisiaj żyjemy w takim świecie, że obronność dla nas w Polsce jest priorytetem z oczywistych powodów, natomiast również sektor kosmiczny bardzo mocno się zmienia. Bardzo często mówimy o tych technologiach podwójnego zastosowania. Troszeczkę już wydaje mi się, że w dzisiejszym, bardzo skomplikowanym świecie, możemy mówić o bardzo wielosensorowej analizie, nie tylko cywilnej albo wojskowej, albo cywilno-wojskowej, ale tak naprawdę łączeniu wielu rodzajów. Zobrazowanie sensorów, zbiorów danych dla dużo większej, kompleksowej analizy. Dzisiaj algorytmy sztucznej inteligencji pozwalają nam wyselekcjonować tę analizę w dużo bardziej efektywny sposób. 

 

Budujemy kilka konstelacji obserwacyjnych cywilnych, takich jak CAMILA, która obserwuje Ziemię w spektrum optycznym, mikrofalowe zobrazowania, optyczne, MikroSAR – zobrazowania radarowe, kolejne satelity wojskowe, radarowe i optyczne, które nabywamy. Mam nadzieję, że będziemy używać tych polskich konstelacji w dużo szerszym zakresie, dla dużo szerszych analiz, nie tylko wojskowych czy cywilnych zarządzania kryzysowego, ale również dla nas wszystkich w zakresie zarządzania kryzysowego, używania infrastruktury i nowoczesnego rolnictwa, jak również danych satelitarnych, które mamy dostępne jako kraj członkowski Unii Europejskiej, typu Copernicus, usługi Galileo. Łącząc te analizy, wtedy dopiero dostajemy coraz to bardziej wartościowe analizy i wydaje mi się, że przyszłość leży w zdecydowanie tym kierunku, czyli multisensorowa analiza dla wielu klientów na podstawie bardzo skomplikowanych analiz danych, które dzisiaj są możliwe.

 

Pytanie o status pana jako astronauty projektowego obecnie. Czy coś się zmieniło w kwestiach szans, możliwości na rolę etatowego astronauty ESA?

 

Dziękuję za pytanie. Dzisiaj nie mogę odpowiedzieć bezpośrednio na to pytanie. Musimy poczekać na informację z Rady Ministerialnej Europejskiej Agencji Kosmicznej. Ta rada zaczyna się już w przyszłym tygodniu. Potrwa kilka dni i to właśnie w Bremie, w Niemczech Polska, jak i inne kraje członkowskie, ministrowie zajmujący się kosmosem. Z naszej strony Andrzej Kowalski będzie dyskutować naszą inwestycję w Europejskiej Agencji Kosmicznej. 

 

Jakie będą rezultaty? Musimy poczekać do przyszłego tygodnia i dopiero w przyszłym tygodniu będę mógł trochę więcej powiedzieć na ten temat. Dzisiaj tego nie wiem. Na dzień dzisiejszy moja kontrakt z Europejską Agencją Kosmiczną kończy się na koniec tego roku. Mam nadzieję, że niezależnie od decyzji na pewno znajdę coś ciekawego dla siebie. W przyszłości będę. realizował marzenia, mam nadzieję, że tutaj w Polsce, dzieląc się tą wiedzą, którą mam i być może używając jej do budowy kolejnych technologii dla polskiego sektora kosmicznego

 

 

Opracowanie: Krzysztof Czart