Przejdź do treści

Niebo w grudniu 2025 - oko na Księżyc

img

Grudzień startuje w blasku Księżyca w wersji "super". Wprawdzie klasyczna Superpełnia wypadła w listopadzie, ale i grudniowa jest efektowna. Warto popatrzeć - tym bardziej, że ruszyła księżycowa kampania obserwacyjna Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). O co w niej chodzi - wyjaśniamy w naszym filmowym kalendarzu astronomicznym. Tymczasem Księżyc wędruje na firmamencie spotykając interesujące obiekty, w tym Merkurego, którego obecność na tegorocznym grudniowym niebie jest szczególnie zauważalna. A w wigilijny wieczór wypada nam zauważyć pierwszą gwiazdę. Tak naprawdę, będą aż dwie! Już teraz można je obejrzeć u nas ; ) Zapraszamy! 

Nocą 04/05 grudnia Srebrny Glob osiąga wyjątkowo dużą wysokość na niebie, w szczytowym punkcie wznosząc się blisko 5 stopni kątowych nad linią Ekliptyki. Widzimy go wyżej niż Słońce w czasie przesilenia letniego! Nasz satelita pokonuje przy tym dłuuugą drogę. Od pn-wsch. do pn-zach. zajmuje mu to blisko 19 godzin! Blask tegorocznej grudniowej pełni jest wręcz oślepiający (prawie -13 mag.). Z tego powodu nie mamy szans na śledzenie zakrycia Plejad przez Księżyc rankiem 04 grudnia. Nadarza się jednak okazja do polowania na... księżycowe meteoryty. 

Wedle powszechnie obowiązującej teorii, Księżyc jest "synem" Ziemi. W początkach Układu Słonecznego, jakieś 4 miliardy lat temu, miało dojść do wielkiej kosmicznej katastrofy. Oto ciało wielkości Marsa uderzyło w praziemię wyrywając z niej kawał materii, z którego przez miliony lat stopniowo formował się nasz satelita. Był on przy tym poddawany nieustannemu bombardowaniu przez skalne resztki będące m.in. pozostałością wspomnianej katastrofy. W ten sposób ukształtowało się obecne oblicze Srebrnego Globu, zryte licznymi kraterami. Dziś wydaje się, że jest ono spokojne i niezmienne, ale to tylko pozory... 

18 czerwca 1178 roku pięciu mnichów z Canterbury obserwowało sierp Księżyca po nowiu. Zgodnie relacją świadka zdarzenia, kronikarza Gerwazego, nagle górny róg sierpa "rozpadł się na dwie części", po czym pojawiła się "ognista pochodnia", a po niej "połyskujące iskry". Fenomen zinterpretowano jako kosmiczną katastrofę na powierzchni naszego satelity. Jej trwałym śladem miał być krater Giordano Bruno. Współczesne badania obalają tę tezę, datując wiek krateru na zdecydowanie więcej lat, samo zaś zjawisko nie rozegrało się na Księżycu, a najpewniej w ziemskiej atmosferze jako eksplozja bolidu. Nie mogło być też obserwowane 18 czerwca A.D. 1178, lecz minimum dzień-dwa później, jednak opis działa na wyobraźnię... Zobaczyć uderzenie asteroidy w Księżyc - to byłoby coś! 

W rzeczy samej - ujrzenie kosmicznej katastrofy na Srebrnym Globie okiem nieuzbrojonym graniczyłoby z cudem. Użycie instrumentów optycznych zwiększa nasze szanse. Taka nadarzyła się np. podczas całkowitego zaćmienia Księżyca 21 stycznia 2019 roku. Zjawisko zostało zarejestrowane przez wielu obserwatorów. Jednym z nich był czeski astronom i wybitny astrofotograf Petr Horalek. Z kolei dr Fritz Helmut Hemmerich postarał się o zbliżenie obszaru Księżyca zbombardowanego przez kosmiczny pocisk pochodzenia kometarnego. Skalny odłamek o wielkości około 30 cm i masie 10 kg uderzył w powierzchnię Księżyca z prędkością 17 km/s. W efekcie powstał krater o średnicy 7-10 metrów. Zjawisko trwało zaledwie 0,3 sekundy. I to także sprawia, że nie sposób śledzić tego gołym okiem. 

Kilka tygodni temu temu Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) ogłosiła start programu NELIOTA-III. To już kolejna odsłona projektu uruchomionego w 2017 roku. Polega on na rejestrowaniu krótkich błysków powstających, gdy w powierzchnię Księżyca uderzają meteoryty i drobne asteroidy. Ponieważ Srebrny Glob nie ma atmosfery, nawet niewielkie obiekty zostawiają po sobie widoczne ślady po upadku. A jeśli do polowania na księżycowe meteoroidy zaangażuje się duży teleskop, to sukces gwarantowany! Z tego właśnie założenia wyszła ESA ogłaszając program NELIOTA. Obserwacje prowadzone są za pomocą teleskopu o średnicy 1,2 metra wyposażonego w dwie kolorowe kamery, umieszczonego w Kryoneri na greckim Peloponezie. Jego oprogramowanie automatycznie wykrywa i weryfikuje potencjalne błyski, a dane trafiają do centralnej bazy Lunar Impact Flashes, z której mogą korzystać naukowcy z całego świata. Analiza jasności i temperatury błysków związanych z uderzeniami dostarcza cennych informacji o rozmiarach, masie, temperaturze i energii uderzających ciał. Badawcza kampania pozwala też coraz lepiej oceniać zagrożenia ze strony małych obiektów przelatujących blisko Ziemi i planować działania w dziedzinie obrony planetarnej. 

Co ciekawe, do programu Lunar Impact Flashes mogą zgłaszać się amatorzy dysponujący teleskopem wyposażonym w kamerę do rejestracji obrazu szczegółów powierzchni naszego satelity. A grudzień 2025 to dobry czas na start obserwacji, bo przecież promieniują Geminidy. Jest to najobfitszy rój meteorów w całym roku, przewyższający liczebnością nawet Perseidy! Jego maksimum wypada nocą 13/14 grudnia - w tym roku po ostatniej kwadrze Księżyca, który też znajdzie się w zasięgu strumienia Geminidów. 

Wcześniej, wieczorem 07 grudnia w zasięgu Księżyca (88%) będzie (3°) Jowisz (-2.6ᵐ) z Bliźniętami. Blask Srebrnego Globu mocno rozświetli tę malowniczą koniunkcję. Podobnie następnego wieczora (08 grudnia), gdy nasz satelita (79%) przemyka (3°) obok gromady otwartej M44 (Żłóbek) ok. 21:00. Znacznie bardziej komfortowo zaobserwujemy bliskie złączenie Księżyca (67%) z Regulusem (1.3ᵐ) w odległości zaledwie 1° kątowego rankiem 10 grudnia (ok. 06:00). 

A propos poranka...  Od pierwszych dni miesiąca aż do pierwszego dnia astronomicznej zimy na porannym niebie króluje Merkury (-0.5ᵐ). Mniej więcej godzinę przed wschodem Słońca szukajmy go nisko nad pd-wsch. horyzontem. Planeta świeci jako wyraźny punkt - najjaśniejszy w tej części nieba. Z pomocą w jego identyfikacji może przyjść Arktur, jedna z czołowych gwiazd całego firmamentu, błyszcząca o wiele wyżej niemal w linii prostej. Najlepszy czas na podziwianie Merkurego wypada między 06 a 13 grudnia. 

Pozostały nam jeszcze Gwiazdy Wigilijne A.D. 2025. Chcąc dochować wierności tradycji, szukamy planet. I tak 24 grudnia ok. 16:30 w południowej części nieba zaświeci nam niepozorny Saturn (1.0ᵐ). A kto chciałby ujrzeć efektowną "betlejemkę", niech zaczeka do mniej więcej 18:00 i spojrzy nisko nad wschodni horyzont, gdzie wznosi się lśniący Jowisz (-2.6ᵐ). 

Z okazji świąt Bożego Narodzenia i zbliżającego się Nowego Roku czytelnikom "Uranii" życzę przede wszystkim zdrowia, spokoju i pokoju. Czystego nieba! 

Piotr Majewski 

Reklama