Przejdź do treści

Niebo w lipcu 2020 (odc. 1) - Obłoki Srebrzyste znów zaskakują!

img

Miłośnicy astronomii doskonale wiedzą, że kiedy zaczyna się lato, polujemy na Obłoki Srebrzyste. W istocie są one rodzajem "meteorowego dymu" pochodzącego ze spalania się drobin materii kometarnej w ziemskiej atmosferze. Na tych cząstkach osiadają mikroskopijne kryształki lodu i tak powstają Obłoki Srebrzyste, w skrócie z angielska zwane NLC. Wydawałoby się, że nie są w stanie zaskoczyć nas niczym nowym, aż przyszedł wieczór 16 czerwca 2020 roku... Co się wówczas stało - warto zobaczyć w naszym filmowym kalendarzu astronomicznym. Zapraszamy!

Wielu czytelników "Uranii" pyta: jak odróżnić NLC od zwykłych ziemskich chmur? Otóż nocą chmury troposferyczne (unoszące się do wysokości 12 km) są ciemne, bowiem pozostają skryte w cieniu Ziemi. Co innego Obłoki Srebrzyste - te znajdują się o wiele wyżej, ok. 85 km nad nami, dzięki czemu w czasie letniego przesilenia Słońce wędrując stosunkowo płytko pod horyzontem podświetla ich jarzące się ławice.

Wydawałoby się, że NLC nie są w stanie zaskoczyć nas niczym nowym, aż przyszedł wieczór 16 czerwca 2020 roku... Zamiast na północy, "srebrzaki" ukazały się na zachodzie! Bodaj po raz pierwszy z Polski można je było zobaczyć w tym kierunku, a były tak jasne i rozległe, że sięgały nawet azymutu południowo-zachodniego! Gdyby obłoki ulokowały się dokładnie nad nami, najpewniej pokryłyby cały nieboskłon, ale i tak widok NLC w towarzystwie np. Regulusa z konstelacji Lwa był czymś niezwykłym...

Wiadomo, że z reguły Obłoki Srebrzyste występują nad północnym horyzontem, a towarzyszy im Kapella. Co ciekawe, częściej zwraca uwagę obserwatorów właśnie latem, kiedy dołuje nad widnokręgiem niż zimą, gdy znajduje się niemal w zenicie - być może dlatego, że teraz silnie migocze, a przecież Kapella jest szóstą pod względem jasności gwiazdą całego firmamentu. Według pomiarów sondy Hipparcos, w okresie od 210 do 160 tysięcy lat p.n.e. była najjaśniejszą gwiazdą nocnego nieba. W rzeczywistości jest to układ poczwórny złożony z dwóch żółtych olbrzymów o wiele większych od Słońca i dwóch czerwonych karłów. Leży w odległości ok. 43 lat świetlnych od nas. M.in. w polskiej tradycji Kapella zwana jest Kozą, która wspina się na ramieniu gwiezdnego Woźnicy będąc oczywiście głównym obiektem tej konstelacji. Otaczające ją słabsze gwiazdy wyobrażają zaś małe koźlęta.

Po przeciwnej stronie nieba, nisko nad południowym horyzontem oglądamy natomiast parę jasnych planet - Jowisza i Saturna, do których późnym wieczorem 05 i 06 lipca dołącza Księżyc w pełni. Jego blask zwykle utrudnia obserwacje, ale nie przeszkodzi w dostrzeżeniu galileuszowych księżyców Jowisza czy pierścieni Saturna przez teleskop. Oby tylko pogoda dopisała, bo z tą w ostatnim czasie bywa różnie... Czystego nieba!

Piotr Majewski