Przejdź do treści
Ten szalony majowy weekend rozpocząłem już w czwartek 9 maja. Z bagażnikiem po brzegi załadowanym promocyjną Uranią, popędziłem na konferencję Astrophisica Nova do Częstochowy. Dobrze, że po drodze jest już kawałek autostrady A1 z Kowala do Strykowa, bo zdążyłem na wieńczący ten dzień fascynujący referat o księdzu Metlerze i Camille'u Flammarionie i jak zwykle sympatyczną kolację w domu gospodarza konferencji, Bogdana Wszołka.

Krótkie, improwizowane wystąpienie o promocji astronomii w kulturze wygłosiłem już następnego dnia rankiem, ku rozczarowaniu słuchaczy, bo wykład miał mieć miejsce wieczorem w… dyskotece. No, ale przede mną było kolejne 400 km, na Astrozlot w Bieszczady. Niewiele brakowało, a zabrałbym kilkoro pasażerów, ale w ostatniej chwili wyjaśniło się, że ich celem są "Małe Teleskopy" w Koninkach pod Suhorą i Turbaczem w Gorcach, a nie bieszczadzka Stężnica. Bieszczady, Gorce - toż to wszystko góry! Zwłaszcza że wracałem w Gorce ale dopiero w sobotę.

W drodze znów mnie uratowała autostrada, tym razem A4, gotowa prawie (kilka ograniczeń) do samego Tarnowa, przybliżając Bieszczady o dobrą godzinę do Europy. W Baligrodzie skręt w lewo i już się ciągnie kilometrami Stężnica, a na końcu nasi - 10. już zlot zorganizowany przez Lubelski Oddział PTMA. Z radością kojarzę kilka znajomych nazwisk z "Mistrzów Astrofotografii 2013" z twarzami: Dariusz Bobak, Szymon Ozimek… Jest też Kasia Maksym z synkiem Karolem. Tyle się dzieje, że nawet nie będzie okazji spokojnie pogadać, zwłaszcza że jak po zachodzie zrobiła się pogoda - wszystkich wymiotło! Dość intensywna poświata kilkudziesięciu towarzyszących teleskopom laptopów wskazała mi kierunek poszukiwań na pobliskiej oślej - a raczej baraniej - łączce. Nikt na mnie nie zwracał najmniejszej uwagi, zajęty wyłącznie NIEBEM! Co ja tutaj robię? Podobnie mógłby się pewnie poczuć ichtiolog na zawodach wędkarskich! Co rusz ktoś wyciąga piękną rybę, a ja - nim oni nie wrzucą ją z powrotem do wody albo na patelnię - nie mogę jej zmierzyć grubości łuski czy wyodrębnić DNA! Przemykając między teleskopami, konstatuję, że przecież oni przerabiają "hektolitry" terabajtów danych! Czy aby notują warunki ekspozycji, filtry i moment obserwacji? To się chyba wszystko marnuje! Jakby było cudownie stworzyć bazę danych tych astroestetycznych poszukiwań! Choćby i w uzyskanych lustrzanką zdjęciach (wszystkie zdjęcia Krzysztofa Zbroszczyka) widać co najmniej dwa bolidy i kilkanaście meteorów! Czy aby czas ma w swoim aparacie ustawiony dostatecznie dokładnie, by taki na przykład Przemek Żołądek mógł określić ich orbitę?

Z takimi refleksjami, w sobotnie południe ruszyłem w powrotną drogę na zachód, do Koninek. Trzecia konferencja "Wykorzystanie małych teleskopów". Referaty wspaniałe, ale nie słucha ich żaden nauczyciel opiekun kujawsko-pomorskiej astrobazy, żaden miłośnik ze zlotu w Bieszczadach…
Ile jest tych astronomii?

Maciej Mikołajewski




Przejdź do spisu treści "Uranii" nr 3/2013