Przejdź do treści
Jest w moim Toruniu miejsce zupełnie wyjątkowe — to Dom Kopernika. Niezależnie czy astronom tu się urodził, czy tylko tu mieszkał. Od ponad 40 lat tu bywam raczej, niż zwiedzam, chyba że są wystawy czasowe, i niewiele się tu zmieniło. Rok, może więcej minęło, kiedy zaproszono mnie do dyskusji i pracy nad koncepcją scenariusza nowej wystawy stałej obejmującej de facto dwie kamienice i oficynę przy ulicy Kopernika 15/17. Wielka kubatura, ogromna i zróżnicowana powierzchnia, a w tym również niewykorzystane dotąd pomieszczenia magazynów, a nawet poddasze z fantastyczną, średniowieczną więźbą dachową. W zacnym gronie muzealników, historyków i konserwatorów przyszło mi bronić astronomicznego dziedzictwa Kopernika.

Nasz scenariusz stał się podstawą rozpisanego przez Muzeum Okręgowe (którego częścią jest Dom Kopernika) konkursu na multimedialną koncepcję plastyczną wystawy, a my w trochę szerszym gronie utworzyliśmy sąd konkursowy. Moim kolegom zależało, żeby ekspozycja nie zakryła średniowiecznej architektury i podkreśliła wystrój mieszczańskiego wnętrza, a więc toruńskiego dziedzictwa, które kształtowało przyszłego uczonego. Mnie z kolei, żeby pokazać coś więcej niż staroświeckie tellurium i planetarne pętle rysowane równie dobrze w systemie geo- jak i heliocentrycznym marzyła się likwidacja ekwantu albo odtwarzany poprzez wspólny, bliski Słońca środek wszystkich orbit, ruch planet w szerokościach. Merytorycznie i finansowo warunki konkursu były bardzo wymagające i niewiele zespołów nadesłało swoje wizje. Szkoda!

Pierwsze dwa konkursy trzeba było unieważnić z powodów formalnych, co, przyglądając się propozycjom, czyniliśmy bez żalu. Światełko w tunelu zamajaczyło przy drugim konkursie i rozbłysło pełnią blasku przy trzecim. Zwycięska propozycja rewelacyjnie łączy innowacyjność z klimatem średniowiecznego budynku. Sposób zastosowania najnowszych technologii jest imponujący, obejmując m.in. hologramy i mapping 3D, oraz osobistego przewodnika w postaci tabletu uzupełniającego ogólne informacje. Szczególne wrażenie robi zastosowanie ekranów z szyb w tzw. technologii Priva Lite do prezentacji multimedialnych. Za jednym kliknięciem mogą stać się przezroczyste, pokazać prezentację na kolejnej szybie albo rzeczywistą architekturę wnętrza do gołej cegły. Nie mogę pokazać ilustracji, bo właśnie toczą się szczegółowe negocjacje z projektantem, ale za dwa, trzy lata — jeśli nie schrzanią sprawy wykonawcy — zwiedzającym oko zbieleje! Jest wreszcie najbliższe mi kino 5D. Już widzę tam projekcję 1451. odcinka… Astronarium. Właśnie programowalne elementy projektu, kino, tablety, spektakle multimedialne budzą największą nadzieję, że ekspozycja będzie żywa, że będzie można je łatwo doskonalić, poprawiać, uzupełniać i rozszerzać. Marzy mi się, by oddziałując na emocje, rodziła pytania w dziedzinie intelektu. Potrzebna więc będzie wystawie tajemnica, prowokacja, może nawet żart, by widz zechciał po powrocie do domu sprawdzić coś w internecie, a może nawet poszukać w… książce! Jak studia we Włoszech? — to portret razem z Rafaelem, zakrycie Aldebarana i dyskusje z papieżem o reformie kalendarza. Jak rzekoma czaszka Kopernika? — no to z sugestią przebadania DNA Jamesa Cromwella, hollywoodzkiego alter ego rekonstrukcji podinspektora Zajdla. Jeżeli słynna strona ze schematem Układu Słonecznego z autografu? — to też ten sam rysunek z pierwszego wydania! I znajdź widzu 10 szczegółów różniących te obrazki! A może były dwa autografy? Może Retyk coś przeredagował? No i koniecznie, że gdyby Kopernik żył w naszych czasach, na pewno czytałby… „Uranię”!

Dopiero co wydane tłumaczenie De libris revolutio narratio prima Jerzego Joachima Retyka, w jednej książce spotkało się z „O obrotach relacją… ostatnią” Jarosława Włodarczyka. Popularnonaukowa rozprawka sprzed blisko 500 lat opatrzona wstępem i przypisami współczesnego eksperta i popularyzatora (m.in. laureata Medalu Zonna) tworzy lekturę, dzięki której o astronomicznym dziedzictwie w Domu Kopernika myślę ze względnym spokojem. Że potrafimy sięgnąć głębiej w Dzieło, niż tylko w slogany i archetypy!

Maciej Mikołajewski

04 grudnia, Ratusz Staromiejski w Toruniu


Zobacz spis treści numeru 6/2015